Oświadczenie Prezesa OW ZLP – Aldony Borowicz w sprawie plagiatu z książki Zbigniewa Jerzyny „Listy do Edyty” popełnionego przez Mazlluma Saneję (poetę i tłumacza w Kosowa)

Oświadczenie

w sprawie promocji książki „Listy do Ewy” Mazlluma Saneji 27 kwietnia 2016 r. , która odbyła się z udziałem wydawcy  Wydawnictwa „Komograf”  oraz pana Andrzeja Zaniewskiego chciałam wyjaśnić:

  1. Oddział Warszawski ZLP udostępnił salę na tę promocję, gdyż pan Andrzej Zaniewski jest członkiem ZLP. Notabene w przeszłości był  wiceprezesem ZG ZLP. Natomiast p. Mazllum Saneja nie jest członkiem ZLP. Jednak z uwagi na  osobę p. Zaniewskiego udostępniliśmy salę  bezpłatnie
  2. Jak zwykle z obowiązku otworzyłam spotkanie, w którym uczestniczyłam krótko, gdyż miałam tego dnia dużo zajęć. Wróciłam na salę pod koniec spotkania.
  3. Nie miałam w ręku tej książki przed spotkaniem, książkę otrzymałam już po promocji od pana Mazlluma Saneji. Jej tytuł zwrócił moją uwagę, sugerując „ Listy do Edyty” Zbigniewa Jerzyny. Po rozmowie z naszą bibliotekarką dwa dni później wypożyczyłam z biblioteki Domu Literatury książkę Zbigniewa Jerzyny, gdyż akurat wierszy z książki „Listy do Edyty” Zbigniewa Jerzyny nie znałam. Po lekturze jednej („Listy do Ewy” Saneji) i drugiej książki („Listy do Edyty” Jerzyny) stwierdziłam, że są   niemalże identyczne. Wieczorem zadzwoniłam do Pana Andrzeja Zaniewskiego informując, że Pan Mazllum Saneja popełnił plagiat i wprowadził w błąd uczestników spotkania promocyjnego W odpowiedzi usłyszałam, że o plagiacie nie ma mowy, że raczej jest to inspiracja Saneji twórczością Zbigniewa Jerzyny. Osobiście nie znam p. Saneji. Nie znając też adresu e-malowego ani pocztowego p. Saneją takiej rozmowy nie mogłam przeprowadzić. 13 maja otrzymałam drogą elektroniczną oświadczenie p. Mazlluma Saneji w sprawie „Listów do Ewy”, a 15 maja br. To oświadczenie do Związku  dotarło jako przesyła pocztową.  Następnego dnia sprawę zrelacjonowałam  prezesowi ZG ZLP  – Markowi Wawrzkiewiczowi.  który rozmawiał telefonicznie z wydawcą książki i p. Andrzejem Zaniewskim. Wydawca stwierdził, że nie znał książki przed otrzymaniem  zlecenia „na druk (sic !). P. Andrzej Zaniewski  utrzymywał nadal, że nie jest  to plagiat, ale naśladownictwo wynikające z inspiracji wierszami Zbigniewa Jerzyny. Pikanterii dodaje fakt, że obaj panowie Saneja i Zaniewski wystąpili wspólnie w wielojęzycznej publikacji wierszy mec. Jana  Michała Stuchly’ego „Samotność: pierwszy jako autor przekładu  tekstów na j. albański, drugi jako autor  wstępu do tej publikacji prezentującej  teksty i reprodukcje obrazów.
  4. 24 sierpnia 2016 r. otrzymałam list elektroniczny od pani Doroty Horodyskiej w sprawie plagiatu popełnionego przez Mazlluma Saneję. Rozmawiałam z autorką listu telefonicznie, Poinformowała nas o swojej analizie dwóch książek p. Saneji, wydanych w Kosowie i Polsce. Praca ta  porównuje wiersze Saneji i Jerzyny. Wg opinii   Horodyskiej – tłumaczki z j. albańskiego również tekst kosowskiej edycji sygnowany nazwiskiem Saneji  jest plagiatem książki Jerzyny.  Stwierdziłam, że  powinniśmy się spotkać w siedzibie ZLP, żeby wspólnie nagłośnić sprawę nieuczciwych praktyk Saneji.  Niestety, do spotkania z p. Dorotą Horodyską doszło dopiero 16 listopada z powodu prac organizacyjnych, związanych z dwiema dużymi imprezami: plenerową wystawą oraz 45.WJP.
  5. Gdy stało się  oczywiste, że książka M. Saneji jest zwykła kradzieżą podjęliśmy decyzję o zakazie wstępu do lokali Związku Literatów Polskich. Nie mamy możliwości zastosowania sankcji przewidzianych naszym Statutem w stosunku do plagiatora, ponieważ nie jest on członkiem ZLP.
  6. Związek Literatów Polskich nie jest agencją autorską, której zadaniem jest ochrona praw autorskich, nie ma takiego zapisu w swoim Statucie. Wszystkie działania wobec osób naruszających prawo autorskie innych pisarzy, w tym pisarzy nieżyjących, należą do poszkodowanych pisarzy lub spadkobierców. Członkom ZLP opłacającym składki członkowskie udostępniamy jedynie salę na promocje książek (nie tylko autorom z Oddziału Warszawskiego, ale również z innych Oddziałów). Poza tym nie zatwierdzamy książek przed promocją, gdyż nie jesteśmy  cenzurą.  Rola Zarządu w promocji książek ogranicza się do otwarcia tychże spotkań oraz ich zakończenia.
  7. Wspólnie z prezesem Markiem Wawrzkiewiczem odbyliśmy rozmowę z Andrzejem Zaniewskim, autorem wstępu do książki. Obie strony pozostały swoich stanowiska w sprawie plagiatu popełnionego przez pana Saneję. Fakt zamieszczenia przez A. Zaniewskiego wstępu do książki będącej ewidentnym plagiatem uważamy za wstydliwy i z tego powodu wyrażamy głębokie ubolewanie.

Z poważaniem.

                                      Prezes Oddziału Warszawskiego ZLP

                               Aldona Borowicz

 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Czytelnia, Wydarzenia i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Oświadczenie Prezesa OW ZLP – Aldony Borowicz w sprawie plagiatu z książki Zbigniewa Jerzyny „Listy do Edyty” popełnionego przez Mazlluma Saneję (poetę i tłumacza w Kosowa)

  1. Grzegorz Trochimczuk pisze:

    Pokrzepiający jest fakt tak rzeczowej i kompletnej reakcji na plagiat w wykonaniu pana Mazlluma Saneji. Tego rodzaju praktyki naruszające dobro autorów powinny być szczególnie mocno piętnowane. Uważam także, że bardzo dwuznaczna rola pana Andrzeja Zaniewskiego, wymaga szczególnego potraktowania przez kierownictwo Związku, którego pan A. Zaniewskie jest członkiem i jak widać nie rozumie, albo nie chce przyznać, że plagiat jest oczywisty i niecny.

    Polubienie

    • Andrzej Wołosewicz pisze:

      Chcę zwrócić uwagę na jedną ważną rzecz. Ponieważ spadły na nasz Odział „wielkie gromy” (wiem nawet o awanturze zrobionej Aldonie przez syna Zbyszka Jerzyny,którego zdenerwowanie jestem w stanie zrozumieć), to warto wziąć pod uwagę, że:
      1. To dzięki „nieszczęsnemu” wieczorowi autorskiemu pana Sanei cała sprawa wyszła na jaw. Jeżeli pani dr Dorota Horodyńska przytacza list pani Bogusławy Koziorowskiej-Stefańczuk do „Literatury na Świecie” z 1990 roku, to moje pytanie brzmi: KTO wtedy (z awanturujących się dzisiaj) zwróćił uwagę na problematyczne zachowania pana Sanei? Nawet sam Zbyszek albo to przeoczył albo był ponad to, nie wiem, nie sprawdzimy już tego). Ale „czujność” mających pretensję do Aldony możemy już sprawdzić pytając gdzie byli wtedy? Ja, jeśli miałbym pierwszy rzucić kamieniem, to rzuciłbym w swoją stronę: ani nie znałem wtedy dobrze twórczości Zbyszka Jerzyny, zwróciła mi na nią uwagę moja pani profesor na studiach filozoficznych Zofia Rosińska,(a były to lata 1977-1892; mam dowody, że o tym „zwróceniu uwagi” pisałem lata temu, bo wiersze Zbyszka do mnie przylgnęły), ale Saneja? W roku 1990? A tymczasem itd.
      2. My w oddziale nie mamy ani zwyczaju ani możliwości „cenzurowania” książek,które na wieczorach debiutują. To przywilej debiutu, że jest udostępniany po raz pierwszy!
      3. Dlatego proponuję wszystkim, którzy skupiają się na Związku i Aldonie Borowicz, aby skupili się na Sanei i ew.egzekwowaniu swoich naruszonych przez niego dziedziczonych po Zbyszku praw autorskich.
      4. Gdyby nie nasz, zupełnie niezawiniony, „udział” w spotkaniu autorskim pana Sanei, jego książka-plagiat stała by sobie dostojnie na półce, może nawet w bibliotece piętro wyżej niż Związek i co? Za lat kilkadziesiąt ktoś by na nią trafił albo i nie trafił? Nie będzie już ani mnie, ani Sanei ani Andrzeja Zaniewskiego – ktoś naprawdę zainteresuje się „grzebaniem” w naruszeniu praw autorskich Zbyszka Jerzyny? Jeżeli miałoby to zainteresować także a może PRZEDE WSZYSTKIM Jego poezją – to jestem jak najbardziej Za.
      5. Dlatego uprzejmie proszę wszystkich o reakcję stosowną do proporcji PRZEWINIENIA:
      kto tu jest „czarnym ludem”? Związek?, oddział?, których możliwości prawne ścigania pana Sanei są zerowe? Każdy dobry prawnik, którego pan Saneia, by wynajął bez problemu poradzi sobie z PRAWNĄ NIEZASADNOŚCIĄ ZLP w dochodzeniu jakiegokolwiek zadość uczynienia od tego hochsztaplera literackiego. Pan Saneia ani nie należy do ZLP, ani ZLP nie jest spadkobiercą praw autorskich po Zbyszku Jerzynie. Nasze oburzenie albo pretensje do Andrzeja Zaniewskiego możemy i wyrażamy na swój sposób i we własnym gronie i proszę nam oszczędzić wątpliwej przyjemności robienia z tego igrzysk dla WSZYSTKICH. Według mnie jest znaczenie więcej i ważniejszych powodów, by takie igrzyska organizować. Mam te powody podpowiadać? Daruję sobie.

      Polubienie

  2. To jest bardzo niesprawiedliwe, ze nie ma w statucie paragrafu o potepieniu plagiatu jako formy literackiej literatury , ktora trzeba przetlumaczyc na polski z polskiego via albanski w tym przypadku. To n ie moze tak trwac, ze komu sie podoba bedzie placil i tlumaczyl co mu sie podoba i na dodatek pobierze pieniadze biblioteczne albo legaty literackie.

    Polubienie

  3. Kazimierz Kochański pisze:

    Proszę Państwa Literatów i Wydawców,
    zwróćcie uwagę na zjawisko publikowania w obecnym czasie jakiejkolwiek twórczości – autor ma we własnych rękach wszystkie nici wiodące do ukazania się jego dzieła (jakimkolwiek by było). Gromadzi materiały – zawartość publikacji, zabiega o fundusze na realizację przedsięwzięcia, wybiera recenzentów, dystrybuuje… i tak dalej i temu podobnie.
    Nikt nie ma i nie stara się mieć wpływu na produkt ostateczny. A nawet, gdyby próbował, to co może? Nic.
    Recenzent powierza refleksje autorowi, a ten może nad nimi majstrować w dowolny sposób.
    Gdyby wydawcy otrzymywali recenzje bezpośrednio z rąk recenzentów, zabiegi „estetyczne” osób trzecich byłyby niemożliwe. Gdyby wydawcy egzekwowali recenzje od debiutantów, mniej byłoby śmieci literackich. Gdyby…
    Ale wydawca, bez urazy, za główny cel ma zysk i własną autopromocję – choć wielu wśród nich rzetelność ma na pierwszym miejscu.
    Uderzmy się zatem we własne piersi, nim ogłosimy – za innymi – nie własne zdanie.
    Nie przystoi Literatom, pewien, negatywny sposób zachowań. To nie przynosi żadnej chwały.
    Tępmy zło, bezwzględnie; ale nie pozwalajmy na bezczeszczenie dobra!
    Buntujmy się przeciw plagiatom, ale nie podważajmy zaufania do współtwórców, bo ktoś podniósł kamień.
    Czuwajmy nad ideą wiodącą w literaturze i innych sztukach.
    To ci będzie sztuka.
    Kazimierz Kochański

    Polubienie

  4. irena sawicka pisze:

    Znałam pana Saneję w poczatkach jego kariery w Polsce. Uważam, że wówczas nie miał on kompetencji potrzebnych do prac, które robił (tłumaczenia, w trakcie korekty widziałam, że często nie rozumiał tekstów, które tłumaczył; rozmówki – mnóstwo form dialektalnych i błędów ortograficznych). Sporo zyskiwał wówczas na samokreowaniu siebie jako ofiary sytuacji na Kosowie.
    prof. dr hab. Irena Sawicka
    Instytut Slawistyki PAN

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s