Tegoroczni laureaci Nagród im. J. Iwaszkiewicza i im. J. Słowackiego. 46. Warszawska Jesień Poezji.

Reklamy
Obrazek | Opublikowano by | Otagowano , , , , , , , , | Dodaj komentarz

46. Warszawska Jesień Poezji w Grójcu

Obrazek | Opublikowano by | Otagowano , , , , , | Dodaj komentarz

Program 46. Warszawskiej Jesieni Poezji

Obrazek | Opublikowano by | Otagowano , , , , , , , | Dodaj komentarz

Okładka tegorocznej antologii „Wszystko co we mnie otwiera ten pejzaż”

Obrazek | Opublikowano by | Otagowano , , , , , , | Dodaj komentarz

Ramowy (roboczy) projekt programu 46. Warszawskiej Jesieni Poezji

                                            

 9 – 12 październik 2017 r.

 Lekcje poetyckie „To lubię” pod honorowym patronatem Mazowieckiego Kuratora Oświaty. w szkołach warszawskich.

12 Październik 2017 r.

46.Warszawska Jesień Poezji w Żyrardowie.

1-31 październik 2017 r.

Imprezy poetyckie towarzyszące 46. WJP w Grójcu.

13 październik (piątek) 2017 r.

 godz. 12:00 -14:00  Dom Literatury

Impulsjoniści. Prowadzi Ewa Zelenay i Waldemar Hładki.

godz. 15:00  Dom Literatury

– Inauguracja 46.Warszawskiej Jesieni Poezji

– wręczenie nagród im. Słowackiego i Iwaszkiewicza

– recital Joanny Rawik „Ballady i romanse z udziałem Marii Holki (akompaniament i śpiew)

godz. 18:00 Dom Literatury

Wieczór laureatów nagród im. J. Słowackiego i J. Iwaszkiewicza

Godz. 20;00  Dom Literatury

Noc poetów połączona z promocją antologii 46.WJP

 14 październik (sobota) 2017 r.

 godz. 11:00 Dom Literatury

 Wręczenie nagród i wystąpienia laureatów konkursu Unii Lekarzy  Pisarzy

 godz. 12:00 Dom Literatury

Sesja krytyczno-literacka „Literatura i medycyna” (wspólnie z Unią Pisarzy – Lekarzy).

godz. 15:00 Dom Literatury

Otwarty konkurs jednego wiersza im. Jarosława Zielińskiego

godz. 18:00  Dom Literatury

Koncert poetycko – muzyczny „Poezja i jazz”

 

 

Opublikowano Wydarzenia | Otagowano , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Zarząd Główny i Zarząd  Oddziału Warszawskiego ZLP pragnie poinformować, że

  1. Warszawska Jesień Poezji

odbędzie się w dniach 13-14 października 2017 r.

 

Z przykrością informujemy, że z powodu dużych trudności finansowych (nie dostaliśmy żadnych dotacji) będzie ona miała skromny przebieg. 46. Warszawskiej  Jesieni Poezji będą towarzyszyły imprezy poetyckie w Grójcu.

 

 

Opublikowano Wydarzenia | Otagowano , , , , , , , | Dodaj komentarz

Zapraszamy na promocję nowej powieści „Wyrok” Bogusława Jasińskiego: 20.09.2017 r. (środa) o godz. 16:00 w Domu Literatury.

Obrazek | Opublikowano by | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

Pierwsze powakacyjne spotkanie z Marianem Janem Kustrą i Beatą Poczwardowską. Zapraszamy 13 września o godz. 18:00 w Domu Literatury przy Krakowskim Przedmieściu 87/89 w Warszawie.

Obrazek | Opublikowano by | Otagowano , , , , | Dodaj komentarz

Grzegorz Trochimczuk: Obcowanie poetów z czytelnikami i słuchaczami czyli Joniec Poetycki i literacko naznaczony Płońsk

Zaiskrzyło w 2016 r. Proboszcz parafii w Jońcu ks. Włodzimierz Czarnomski udostępnił teren przed Kościołem pw. Św. Ludwika na wystawę plenerową (na sztalugach) z moimi wiersza-mi. Ta wystawa była czynna przez 4 miesiące wakacyjne a ja zdobywałem „sławę” wśród miejscowych czytelników.

Po tym poligonowym doświadczeniu uradziliśmy, że pomysł będziemy realizować w 2017 r. ale w poszerzonym składzie poetyckim. I tak do projektu włączył się Związek Literatów Polskich. Poeci przygotowali utwory a moim zadaniem było ich zredagowanie dla potrzeb wystawienniczych. 200 tekstów zostało zaprezentowanych w kolejnych tygodniach, i w ko-lejnych tygodniach wzrastała „poczytność”. Zaprezentowaliśmy twórczość Niny Ataman, Aldony Borowicz, Radovana Brenkusa, Marty Pelinko, Marka Petrykowskiego, Agnieszki Tomczyszyn-Harasymowicz, Andrzeja Tchórzewskiego, Joanny Turczyn, Marka Waw-rzkiewicza i moją – Grzegorza Trochimczuka.

Pomysł jednak rozrósł się. I tak, pod hasłem Joniec Poetycki, doprowadziliśmy do czte-rodniowego spotkania grupy poetów reprezentujących Związek Literatów Polskich z War-szawy, Rzeszowa, Krosna i Słowacji. Udało mi się pozyskać zainteresowanie Wójta Gminy Joniec. Marka Czerniakowskiego, oraz – co niezwykle istotne dla powodzenia projektu – Elżbiety Wiśniewskiej, Dyrektora Miejskiego Centrum Kultury w Płońsku, i Bożeny Kaliściak, Dyrektora Miejskiej Biblioteki Publicznej. W ten sposób udało się zrealizować nowatorskie i jedyne w kraju bytowanie poetów w jednym z powiatów i w jednej z gmin ze słowem poetyckim. Udziałowcami ze strony twórców byli: Marek Wawrzkiewicz, Prezes ZLP, Marta Pelinko i Nina Ataman z Rzeszowa, Marek Petrykowski z Krosna, Radovan Brenkus ze Słowacji, Jan Cichocki – tłumacz z Warszawy, z żoną Marią, ostatnie jego dzieło to tłumaczenie Mistrza i Małgorzaty Bułhakowa oraz ja autor tej relacji.

W ramach letniej przygody poetyckiej zrealizowaliśmy kilka istotnych zadań. 14 sierpnia w Miejskim Centrum Kultury, pięknym, nowoczesnym obiekcie służącym kulturze, odbył się Letni Turniej Poetów. Po kilkuminutowych prezentacjach poetyckich poszczególnych uczestników turnieju publiczność największą liczbą głosów nagrodziła Marka Petrykowskiego, natomiast uczestnicy wylosowali książki podarowane przez poetów. Turniej zwieńczyła dyskusja nt. współczesnej poezji oraz zasad wg jakich należałoby organizować turniejowe szranki. Miejska Biblioteka Publiczna w Płońsku wzbogaciła się o kilkanaście pozycji książkowych przekazanych przez uczestników turnieju. Dyrektor Biblioteki, B. Kaliściak wystąpiła z wnioskiem zacieśnienia bezpośrednich związków autorów nowych książek poetyckich z bibliotekami, co pozwoli dać poezji trwałe miejsce w przestrzeni publicznej.

15 sierpnia ważnym elementem programu wizyty ZLP w Jońcu był udział w festynie rodzinnym, organizowanym każdego roku z okazji upamiętnienia zwycięskich walk w wojnie 1920 r. Była to okazja do przedstawienia lokalnej publiczności roli Związku Literatów Polskich, kilku wierszy i spotkania autorów z czytelnikami, przy okazji podpisywania książek.

Uczestnicy kilkudniowego spotkania zostali zakwaterowani w pokojach gościnnych firmy EL-DAW w Jońcu prowadzonej przez PP Niepytalskich, która nieodpłatnie przekazała kajaki na spływ na 11-kilometrowej trasie rzeką Wkrą od Bolęcina do Jońca. W zamian podarowaliśmy właścicielom firmy kilka pomysłów na hasła reklamujące EL-DAW, np. „Wiosłuj z EL-DAW po zdrowie!”, „Sław usługi EL-DAW!” czy „El-DAW i Wkra za-pra-sza!”. Urok Wkry z całą pewnością porusza głębokie pokłady poetyckiej wrażliwości, jak przykładowo kormoran siedzący na gałęzi olchy powalonej do rzeki przez bobry, którego dziób obracał się w miarę jak przepływaliśmy obok.

Kontakt z dostojeństwem przyrody zapewniło nam obcowanie z 650-letnim dębem Piastem w Miszewie Wielkim, który pamięta czasy Jagiełły oraz odpoczywającego pod nim, strudzonego króla Sobieskiego, stąd nazwy okolicznych wsi: Królewo i Sobieski. To była nie tylko okazja do podziwiania tego znaczącego w kulturze i obyczajowości miejscowej ludności, ale także do przedstawienia okolicznościowych miniatur poetyckich.
Dzięki uprzejmości ks. Witolda Zembrzuskiego proboszcz parafii w Królewie mieliśmy okazję poznać unikalny zabytkowy kościół drewniany pw. Św. Zygmunta. Została erygowana na przełomie XIII i XIV wieku. Obecny kościół parafialny pw. Zygmunta jest drugim kościołem, ukończonym w 1639 i konsekrowanym w 1648 przez biskupa Wojciecha Tolibowskiego. Kościół jest budowlą drewnianą, orientowaną, jednonawową. Podobnie ks. Włodzimierz Czarnomski pokazał nam kościół parafialny św. Ludwika, wzniesiony w stylu klasycystycznym w 1784 r. przez Michała Jerzego Poniatowskiego, brata króla Stanisława Augusta. Kościół kryje liczne tajemnice, można zobaczyć tutaj także unikatowe ornaty i inne przedmioty m.in. zabytkowe księgi liturgiczne czy stojący zegar szafkowy. Wewnątrz kościoła znajduje się płaskorzeźba w brązie przedstawiająca Jana Pawła II, wykonana przez znaną artystkę prof. Zofię Dąbrowską z Uniwersytetu Mikołaj Kopernika w Toruniu.
Całości mitingu dopełnił pobyt w Muzeum Romantyzmu w Opinogórze, gdzie mieliśmy okazję w deszczowej aurze przesiąkać romantycznym duchem. Nie obyło się bez okolicznościowych recytacji a obcowanie z dziełami sztuki wypełniającym Dworek i sale muzealne przywracało wiarę w potęgę naszej kultury.

Do zobaczenia za rok – tak umawialiśmy się na spotkaniu z Markiem Czerniakowskim Wójtem Gminy Joniec o znakomitych walorach przyrodniczo-turystycznych.. Także pozostali nasi współautorzy letniego projektu zadeklarowali chęć kontynuacji imprezy w następnym roku, dlatego już wyciągamy wnioski z tegorocznej edycji i kształtujemy wizję sierpniowej promocji poezji. Jest wielce zachęcający fakt, że inicjatywa

Opublikowano Czytelnia | Otagowano , , , | 4 Komentarze

Andrzej Wołosewicz: Poetycki kosmos Kosmowskiego (recenzja)

Siedzę nad tomikiem Andrzeja Kosmowskiego „Atlantyk jest wszędzie”. Tomik ten to ładnie wydany przez Staromiejski Dom Kultury w Warszawie, w 2016 roku zbiór 42 wierszy, którego okładkę zdobi obraz Marii Wallenberg-Kluzy „Gest”. Podaję wydawcę, bo warto, gdy ośrodek kultury zasadniczo nie zajmujący się działalnością wydawniczą, jednak to czyni. Szacunek.

Atlantyk to nielicha przestrzeń i jeszcze nazwisko autora – stąd ta skojarzeniowa kompilacja w moim tytule. Jedną trzecią tomiku udało mi się przeczytać przed wieczorem autorskim, bo przybyłem dużo wcześniej i zostałem przez autor książką obdarowany. Część wysłuchałem w – jak zawsze doskonałej – recytacji Andrzeja Ferenca. Janek Tulik, który wieczór prowadził uczynił zachęcający wstęp, powiedział, że…, nie będę go wyręczał, bo także napisał o swoim odbiorze na www.pisarze.pl (nr 3(337) z 24 I 2017). Ja chcę dodać swoje refleksje.

Pierwsza to ta, że bardzo i to bardzo mile zaskoczyła mnie wieść (z okładki), że to dopiero piaty tomik autora. Piąty tomik autora po sześćdziesiątce to niezbyt wiele. To go sytuuje znacznie poniżej „średniej poetyckiej”, gdzie dominuje reguła „co rok to prorok”. A ja bardziej cenię jakość niż ilość. Tu się leninowska zasada przechodzenia tej ostatniej w pierwszą nie sprawdza. Moje zaufanie literackie wobec autorów wydających tomiki wedle niemalże kalendarza pór roku jest niewielki. Po prostu uważam, że dojrzałość poetycka na tym szczególnie polega, że wymaga czasu, naszego psychicznego czasu na uzbieranie doświadczeń, na refleksję, namysł a także na odreagowanie tych doznań i przemyśleń i tak dalej. Potrafię nawet czasami odróżnić wiersze, które literacko mogą być wcale wcale, ale nie odleżały się, nie dojrzały, spadły z drzewa poetyckiej weny za wcześnie. Wolę wiersze „ulęgałki”.

I te z tomu „Atlantyk jest wszędzie” właśnie takie są. Są takie nie tylko w lekturze, ale – to było słychać! – w recytacji Ferenca. Wierszom Kosmowskiego nigdzie nie spieszno. Autor pozwala każdemu słowu, każdej frazie i myśli wybrzmieć dostatecznie wyraźnie. Bo spieszyć się – można by w nawiązaniu do tytułu powiedzieć – nie ma gdzie, skoro „Atlantyk jest wszędzie”. Wszędzie powoduje, i autor i Tulik o tym mówili, że chociaż fabularnie wiersze te są zza mórz (wszelakich), bo a to Nowy Jork, a to Indie, a to Tokio, nie są poetyckim bedekerem, poetyckim dziennikiem podróży. Są sprawozdaniem z wędrówek autora po własnej jaźni, dla której atlantyki i podróże są jedynie tłem, pretekstem, inspiracją a nie bohaterem. Andrzej Kosmowski raczej wędruje po własnej pamięci. Zobaczmy wiersz

msza łacińska

 samotność

desperacki marsz

w głąb labiryntu

wciąż i coraz bardziej obcego miasta

 

niespodziewanie znajduję się

w jasnym wnętrzu irlandzkiego

kościółka

 

słowa łacińskiej liturgii

w ustach siwego księdza przy ołtarzu

sprawiają

że po raz pierwszy od bardzo dawna

czuję się członkiem wspólnoty

 

jakbym dotarł do dziedzictwa

którego istnienia nawet nie podejrzewałem

 

To dość dziwne wrażenie, że te portowe, morskie i nadmorskie (samotność także) didaskalia odkładają się i układają się u Kosmowskiego w poetycką rzeczywistość wewnętrzną a nie w poetycką marynistykę. Mówię o dziwności wrażenia z szacunkiem, bo na tym m.in. polega dojrzałość poetycka autora, że robi poetycko to, co chce: wykorzystuje tę atlantycką marynistykę nie ulegając jej, podporządkowując ją swoim celom a nie odwrotnie. Dlatego wiersze te dotyczą na pewno nie w pierwszej kolejności morza, oceanu! Dojrzałość frazy, języka – bo język u Kosmowskiego, jak pisałem: ważny, niespieszny, rozległy – dojrzałość przekazu, myśl klarowna, uczucie czytelne, mocne, wreszcie dojrzałość poetycka, bo wiersze „donoszone” (tomik piąty a nie dwudziesty piąty).

Tomik jest 3-częściowy. Morska, atlantycka jest część pierwsza, zgodnie ze swoim tytułem „dlaczego za oknem wciąż huczy atlantyk”, ale i pozostałe dwie są w Atlantyku zanurzone, „psychodrama hotelowego żelazka” i „archipelag brittena”. Po pierwsze dlatego, że  „psychodrama..” dotyczy miejsc hotelowych, odległych, właśnie za morzami a „archipelag…” niezależnie od własnej symboliki (wszak Britten to muzyk), pozostaje archipelagiem, czymś oblewanym wodami morza, oceanu, obejmującym nas w pełni, jak zawsze w pełni obejmuje najlepsza muzyka. Obejmuje, anektuje nas całych, nie pozostawiając wtedy miejsca na inne dźwięki. Tak i wiersze Kosmowskiego są angażujące, wchłaniające czytelniczą aktywność w sposób – według mnie – bardzo udany, bo nienachalny, subtelny. Z jednej strony zaangażowanie, wiersze angażujące (czytelnika) zawsze podnoszą ciśnienie, to oczywiste, a z drugiej strony wspomniana ich rozlewność, niespieszność tonuje, kołysze, uspokaja dając czas na namysł, analizę. To połączenie coraz rzadsze, bo niełatwe poetycko. Niełatwo bowiem połączyć zaangażowanie ze swoistym wyciszeniem, bo to jednak różne żywioły naszej psychiki.

Ciekawa wydaje mi się całą sytuacja poetycka „Atlantyku”, którą uruchomił Kosmowski. Myślę o swoistym wykorzenieniu, upłynnieniu, zawieszeniu ontologicznym zawartego w tych wierszach myślenia poprzez ich taką akurat tj. morską fabularyzację: na morzu, w samolocie, w hotelu, wszędzie jesteśmy w podróży a będąc w podróży trudno mówić o zakorzenieniu, tu jesteśmy zdani na to, co jest. Historia, rodzina, codzienność, emocje, to wszystko, co na nas normalnie oddziałuje, modeluje i trzyma nas przy sobie ma zupełnie inny wymiar i smak niż w pociągu Poznań-Kolonia, w hotelu w Tokio, w Stanach Zjednoczonych, w kabinie statku na Atlantyku, w portowych dokach, wszędzie tam, gdzie Kosmowski rozgrywa swoje wiersze. Taki zabieg, taka sceneria dodatkowo wymusza czytelnicze skupienie wewnątrz wiersza, bo właściwie żadnego zewnętrza tu nie ma, są jedynie jego ślady, namiastki jak te wspomnienia odżywające podczas mszy w irlandzkim kościele, czy słuchana muzyka. To są być może i ważne kody, punkty odniesienia, na pewno są ważne skoro się pojawiają, ale ich moc w oceanicznej scenerii nie może być decydująca, raczej jesteśmy – jak w rozpoczęciu wiersza „Zapaść” – zdani na „czarne łabędzie niejasnych przeczuć”.

Natomiast, co chcę na koniec szczególnie podkreślić, i łabędzie i przeczucia, które w wierszach Kosmowskiego widzę, poetycko malowane są w sposób przekonujący, piękny i szlachetny. To ostatnie lokuję w tym, że wiersze z tomiku „Atlantyk jest wszędzie” oddziałują silnie swoją poetycką sugestywnością a przecież nie są w najmniejszym nawet stopniu agresywne, nachalne, dzieją się jakby obok. To dziwne uczucie – są wszędzie, a jakby obok. I w tym chyba tkwi ich siła, bo często z poezją współczesną mam ten kłopot, że „włazi we mnie z butami” a nie mogę jej nigdzie zobaczyć, przyłapać, przeżyć, nawet obok. Myślę, że nie tylko Tulik i ja powinni poznać poezję Kosmowskiego z tego tomiku, poezję, która jawi się tak konkretna (miejsca, miasta, hotele, sposób pisania) i nieuchwytna (nastrój, przeczucie, niedopowiedzenie, morza) jednocześnie!, jak w wierszu:

Biel

poezja nie jest bielą

nie jest też czerwienią

chociaż zapewne właśnie stąd

czerpie swoje życiodajne soki

 

biel nie jest ucieczką

a jednak łudzi serce

nadzieją azylu

poezja jest krwawym śladem

cichych klęsk

na szlaku między

nią a realnością

 

Coś nieuchwytnego między nią a realnością? Coś tak konkretnego i nieuchwytnego jak rytm, rytm życia z tego oto wiersza:

rytm

 życie jest jedynie stukotem butów

w wąwozie opuszczonej ulicy

zasypiającego cudzego miasta

 

każda próba zagłuszenia

ich rytmu

przynosi jedynie powracającą

falę bólu

 

poddaj się

 

niech ci nuci

metafizyczną kołysankę

 

i kochaj

i pamiętaj

i pisz

 

Czyż może być piękniejsze wezwanie niż: kochaj, pamiętaj, pisz?

—————————————————

 

Andrzej Kosmowski, Atlantyk jest wszędzie, Warszawa 2016

 

 

Opublikowano Czytelnia | Otagowano , , , | Dodaj komentarz