Kazimierz Kochański: Bijąc się we własne piersi

„Tatuś Jacka nosił szelki,

bo kapelusz miał za wielki.”

autor znany

„Gdy się o skrzypcach wypowiada

kowal, bo struny są stalowe,

znaczy, że stanął świat na głowie,

albo już są wartości nowe.”

Zabieram głos – zabieram, dopóki będę przy głosie, będę miał rację – bo warto i trzeba; problem istotnym jest społecznie.

Pogubić się nietrudno, gdy nie ma punktów odniesienia. Te znaki szczególne zacierają się, rozmywają, tracą swą istotowość… Psychologia tłumu (bezwiednego) nabiera rozpędu. Na nic doświadczenia historyczne, brak odniesień do empiryki własnej, niejasność w pojęciowaniach; a może zmęczenie wszystkim? Dzieje się za dużo, za szybko, na wyrywki.

Literaci, cóż, też nie utożsamiają się z tym, co głoszą poprzez bohaterów własnej twórczości – rynek zbytu przyćmiewa ideały. Prywatnie, nie zawsze są piękni.

Czytelnicy są i będą; nie ma co utyskiwać. Zapewne nie nadążają za podażą, ale instyktownie sięgają po książki – różne; o to nie wolno mieć pretensji.

Ma być o losie piszących i ich twórczości, więc wracam na ziemię.

Wychowanie dla sztuki poprzez sztukę jest jedynym rozwiązaniem.

Od najwcześniejszego dzieciństwa moje dzieci i wnuki uczestniczyły i uczestniczą w prezentacjach artystycznych. Nawet tych, które im nie leżą. Bo wybór staje się bogatszym. Bo, aby rozumieć, trzeba wiedzieć, znać… Antologie, z twórczością mojego koleżeństwa po piórze noszą ślady czytania całości, nie tylko tam, gdzie ja jestem. Egzekwuję! obecność członków mojej rodziny w sponsorowaniu mojej twórczości – dlaczego nie?

Do związku twórczego w mojej dziedzinie należę, bo spełniłem kryteria przynależności, jako artysta. I nie oczekuję od niego skupiania się nade mną. Wystarcza mi być pośród ludzi wrażliwych i pięknych. Nie interesują mnie awanse, a jeśli coś mi powierzą, to czuwam nad jasnością intencji.

Rząd rządzi, a ludzie są rządzeni – sztuką zarządzać trudniej, co nie znaczy, że jedni i drudzy nie usiłują narzucać sobie nawzajem warunków współistnienia. Natomiast jakość sztuki zależy od artystów; powtórzę raz jeszcze: od Artystów. Czy warunki tworzenia mają na to wpływ? Tak, im skromniej tym owocniej – autopsja jest najlepszą weną.

Czego oczekuję od społeczeństwa? Szczerości i wspierania dzieł najwyższej jakości. Kto to zweryfikuje? Najpierw spece od odczytu (tylko  w sferze estetycznej), potem zapotrzebowanie odbiorcze (mimo naganiaczy marketingowych), ostatecznie czasy, w których żyć przyszło. Nic na siłę. Ale niech ludziska zapoznają się z owymi dziełami! Żeby mogli się zapoznać, trzeba opublikować! Bez pomocy samych twórców ani rusz. Ruszmy zatem nasze spowolnienie!

Sława, splendor, miłe są, ale… Czy na pewno wszyscy wiemy, o co nam w literaturze chodzi? Czy nie piszemy, malujemy, komponujemy dla sławy i splendoru?

Piszę, bo muszę; jeśli tak, to są dwa wyjścia – ale to już nie jest dowcipne.

Czasy się zmieniają, zmieniają się środki wyrazu, wypowiedzi artystycznej, zmieniają się oczekiwania perceptorów. Zmieniają się idole i ideały. Wszystko dzieje się mimo nas i możemy zabiegać o udział w tym, ale wymiar właściwy zdarzeń trudnym jest do wycyzelowania.

Najodpowiedniejszym miejscem do przygotowania przejścia do historii jest szkoła – tam uczą i wychowują – ale ona właśnie się reformuje! Reformuje się co jakiś czas. Czy da szansę sztuce?

Z czegoś żyć trzeba! – co z Artystami? Opuszczamy atelier i idziemy do Ludzi.

Szczęśliwej podróży nam życzę.

 

Opublikowano Czytelnia | Otagowano , , , , | 3 komentarze

Marek Wawrzkiewicz i promocja książki „Mogło być gorzej”. Zapraszamy.

Związek Literatów Polskich

Wydawnictwo Adam Marszałek

 serdecznie zapraszają

na promocję książki

„Mogło być gorzej. Marek Wawrzkiewicz 80”

 

26 kwietnia 2017 r. (środa) o godz. 18:00 

Dom Literatury, Warszawa, ul. Krakowskie Przedmieście 87/89

Opublikowano Nowości wydawnicze, Wydarzenia | Otagowano , , , , , , | Dodaj komentarz

Dalszy ciąg literackiej dyskusji „Dokąd zmierza literatura”… Czekamy na głosy pisarzy i czytelników.

Andrzej Wołosewicz

Dlaczego Grzegorz Trochimczuk nie ma racji, czyli po kiego wała władzy literatura

Mój Kolega, którego cenię za niespożytą energię coraz to nowych inicjatyw napisał był, że w literaturze konieczne są radykalne zmiany lub nowe otwarcie. Jeżeli dobrze zrozumiałem Jego intencje, apeluje On o pomoc LITERATURZE, jak mniemam oczekując jej od tych, którzy mają stosowne środki i są politycznie i społecznie odpowiedzialni za CAŁOKSZTAŁT KULTURY w tym literatury. Po szczegóły proszę sięgnąć do tekstu Grzegorza. Głównie pomocy Grzegorz wypatruje od WŁADZ wszelakich. Słusznie, bo prywatni sponsorzy kultury są zależni od siebie, od swego „widzimisię” a PAŃSTWOWI dysponują naszą kasą, czyli budżetem. Do tej pory wszystko się zgadza, ale dalej już nie. Dlaczego?

Państwowe wspieranie literatury ma dwie podstawowe wady:

  1. Zawsze stacza się w ideologię promując „swoich”. Za komuny sprowadzało się to do cenzury i „Zapisów” na nie swoich, teraz, gdy „zapisów” nie da się otwarcie stosować robi się to w białych rękawiczkach dzieląc odpowiednio to, co na kulturę czy literaturę ma się do podzielenia i
  2. Pomoc literaturze (i kulturze) jest na końcu społecznego łańcucha pokarmowego – ze względów politycznych nigdy nie będzie tak, przy przykrótkiej kołdrze finansowych możliwości budżetu, że znajd się pieniądze na pomoc literaturze a miałoby ich zabraknąć na symbolicznie pisząc dowolne 500+.

Rachunek ekonomiczno-polityczny jest i był prostacko prosty: dajemy na to, co przynosi profity polityczne wedle kalendarza wyborczego, czyli tu i teraz, już, natychmiast, bo – jak od Kanta już wiemy – władzę sprawuje się dla… utrzymania władzy! Tak jej (władzy) logika, a te wszystkie odwołania do wartości, rozwoju, perspektyw to zwykłe frazesy wyborcze. I to nie jest cynizm (z mojej strony), trzeba tylko bez emocji przyjrzeć się dowolnej władzy dowolnego szczebla. I oczywiście nic tu nie zmienia namiętne przypominanie, że władza „daje’ nasze pieniądze a nie jakieś mityczne własne. Dlatego na literaturę a już tym bardziej na literatów żadna władza nie da, dokładnie tak, jak w starym dowcipie: jak władza mówi, że nie da, to nie da a jak mówi, że da, to mówi.

Co nam pozostaje? Niewiele.

Najpierw to, że nikt nam nie zabrania pisać.

Po wtóre to, co propagują młodzi – a wiem to z rozmów z nimi – że trzeba pchać się na każdy afisz, np. do antologii, nawet złych, bo to od antologii zaczyna się, jeśli w ogóle się zaczyna, penetrowanie przestrzeni literackiej. Jak ktoś potrafi, niech się pcha. Ja np. nie chcę być w antologiach, które są słabe, bo miejsca w nich najzwyczajniej się kupuje, potem dorabia się ideologię, że jednak są wartościowe , że mimo zróżnicowanego poziomu itd. Da się? Da się. Można? Można. Ja dziękuję, nie korzystam.

Po trzecie zmiana podejścia na następujące: literatura to pasja, która prócz bólu głowy i nagniotków na rękach zbyt wielu profitów ni e przynosi. To pasja, do której się dopłaca. Ja nie musiałem swego nastawienia zmieniać, bo od zawsze

Miałem takie właśnie, że wiele rzeczy, które lubię, w tym literaturę, to tylko drogie hobby, drogie w tym sensie, że zabiera czas potrzebny na zarabianie na codzienne przeżycie. Ale sobie z tym radzę. Innymi słowy warto dopasować się do żaren, na których ten świat nas miele, lecz samych żaren nie zmienimy. I nie ma to nic wspólnego z konformizmem, rezygnacją z wyznawanych wartości – proszę mi tego nie wmawiać. W wymiarze indywidualnym realizuję swoje literackie pasje na tyle, na ile się da, w wymiarze mikro-społecznym realizuję je – z mizernym skutkiem – działając w macierzystym oddziale ZLP. Tyle.

Na to, na co narzeka Grzegorz Trochimczuk narzekał już Kazimierz Wyka w latach 1946-1947 w cyklu swoich felietonów (odsyłam do ich zbioru pt. „Tylnym pomostem. Felietony zebrane”, Kraków 2014) i przypominał upadek popularności literatury w… latach 30 XX wieku przytaczają, że „Kwiaty Polskie” Tuwima rozeszły się w 100.000 egzemplarzy a debiutancki „Poemat o czasie zastygłym” Miłosza ledwie w nakładzie 3000. I co z tego?

„Ja” poety, każdego poety jest ważne, może najważniejsze, ale zauważcie Państwo, że pierwsza odpowiedź na tekst Trochimczuka jest w duchu: ja mam kłopoty z dystrybucją swoich książek. Kto z Was, z ręką na sercu, znał – przed tym wpisem – autora owego ja? Wszyscy chcą na afisz, czy naprawdę trzeba im pomagać? Nie sądzę.

Opublikowano Bez kategorii, Czytelnia | Otagowano , , | 3 komentarze

Życzymy spokojnych, słonecznych, refleksyjnych Świąt Wielkiej Nocy…

Ta galeria zawiera 1 zdjęcie.

| Dodaj komentarz

Promocja czterech książek dr Felicji Borzyszkowskiej-Sękowskiej już 19 kwietnia 2017 o godz. 18:00 w Domu Literatury

Obrazek | Opublikowano by | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

Zapraszamy na wieczór wspomnień w środę: 5 kwiecień 2017 r. o godz. 18:00

Związek Literatów Polskich

Stowarzyszenie Kultury Europejskiej

 

10 lat temu zmarł

Piotr Kuncewicz

 

Zapraszamy na wieczór wspomnień

O naszym Przyjacielu

Dom Literatury, Krakowskie Przedmieście

Środa – 5 kwietnia 2017 r. r.

Godz. 18:00

Opublikowano Wydarzenia | Otagowano , , , | 1 komentarz

Zapraszamy na promocję nowej książki poetyckiej „Dopóki nie umarłem” Grzegorza Trochimczuka 29 marca 2016 r. o godz 18:00 w Domu Literatury przy Krakowskim Przedmieściu 87/89 w Warszawie.

Obrazek | Opublikowano by | Otagowano , , , , , , | Dodaj komentarz

Rozpoczynamy literacką dyskusję „Dokąd zmierza literatura”… Czekamy na głosy pisarzy i czytelników.

Grzegorz Trochimczuk

Czas na  radykalne zmiany lub na  nowe otwarcie

Literatura polska znalazła się w ślepym zaułku, skąd trudno wyjść na otwartą przestrzeń.      Chłonność społeczna jest zawłaszczana przez komercję  i nieodłączną od niej reklamę. Agresywną, łamiąca zasady komunikacji językowej  i  wizualnej. Wspierają ją media wypełnione papką plotek  wyssanych z palca informacji („fakty medialne„?”) oraz doniesień o życiu osobistym oraz karierach „ludzi ekranu” czyli: świeżo wykreowanych gwiazdeczek i gwiazdorów. Towarzyszy temu intelektualny bełkot.

Pozbawieni podmiotowości, zreifikowani i zglajchszaltowani „odbiorcy” tj. widzowie, słuchacze, czytelnicy, na wstępie „bombardowani” są pop-muzyką. Sytuację  jeszcze pogarsza  tandeta tej muzyki i wokalu,  grafomania tekstów i wykonawcy pozbawieni  głosu. Oto sieć kultury, która łapie, wysysa pieniądze i wyjaławia intelektualnie.

Marek Wawrzkiewicz, Prezes Związku Literatów Polskich, z goryczą przypomina, że prapoczątkiem, źródłem polskiej kultury jest właśnie literatura, tak dziś postponowana. Na początku było słowo, później dopiero obrazy, teatr, film, spektakle, instalacje, etc. A my co? Buch pisarzy do kosza. Pod pokład. Kto zapomniał, że tylko sensacja, sprzedajna kurtyzana może sama się wyżywić, a sztuka literacka, ta wyższego lotu, wymaga finansowego zabezpieczenia. Ona nie może złapać oddechu bez mecenasa. Wydawcy dziś także wyłącznie praktykują politykę komercji, zysku, rynku bez litości dla niepokupnych pereł.

Dlaczego Państwo w budżecie nie rezerwuje środków na literaturę? Na to, aby dać przeżyć jej twórcom. Niedostatek może czasem prowokować do odnajdywania artystycznej inspiracji, ale pisarz także musi mieć chleb. Nie ma funduszy rozwoju literatury, nie ma poszanowania dla opiniotwórczej roli organizacji pisarskich. Państwo polskie nie nawiązało do  tradycji  Polskiej Akademii Literatury, za nic ma  przykłady państw troszczących się o własne dziedzictwo językowe i literackie. Cóż z tego, że przeczytaliśmy Quo Vadis i wkrótce przeczytamy po raz tysięczny Wesele, skoro nie wiemy Dokąd Zmierza Rząd bez polityki w dziedzinie ochrony dziedzictwa i rozwoju literatury, i czy już za węgłem nie czai się Stypa, jako najbardziej prawdopodobny cel ministrów.

Nie może doczekać się godnego miejsca jeden z najstarszych w Europie, a może i na świecie, międzynarodowy festiwal Warszawska Jesień Poezji, która w odstępach rocznych w ubiegłym roku zaistniała już po raz czterdziesty piąty (45!). Warszawska Jesień Poezji stała się jedną z dorocznych, wyróżniających Warszawę imprez, godną stałego patronatu Prezydenta Miasta Warszawy, a być może i Prezydenta RP. Tymczasem władze proponują organizatorom corocznie start w konkursach na dotacje, tak jakby impreza ta miała być kameleonem, każdego roku strojącym się w nowe szaty. To nie jest poważne, ażebyśmy stawali z naszym projektem na „modowym” wybiegu, na podstawie którego komisja dokona oceny merytorycznego, strategicznego i organizacyjnego statusu WJP. Formuła imprezy została dawno temu ukształtowana, sprawdzona, związanych z nią było wielu renomowanych polskich poetów od Jarosława Iwaszkiewicza poczynając. Teraz z mecenasem imprezy możemy dyskutować szczegóły programu, dokonywać w dyskusji wyboru tematów, zastanawiać się kogo zaprosić z innych krajów. I o tym proszę pamiętać Szanowna Pani Prezydent Warszawy i Panie Ministrze Kultury i (nomen omen!) Dziedzictwa Narodowego.

Poezja? Aż trudno nie zauważyć, że to jest armagedon. I to mimo tego, że twórczość poetycka  płynie szeroką rzeką, w nieregulowanym korycie Internetu, pośród rozpaczliwych dążeń licznych grup zainteresowań poetyckich do zaistnienia. Jak nie zawieść tych, którzy kochają wiersze, jak otworzyć pole promocji dla talentów?o rozwija, a co hamuje polską poezję współczesną? Dlaczego rynek książek, jak diabeł święconej wody, boi się tomów poetyckich? Resztki klasyki i książek poetów nobilitowanych Noblem można znaleźć tylko gdzieniegdzie. Kto się boi na wierszach i poematach stracić? Czy ta dziedzina literatury znalazła się w niszy, ponieważ wyparła ją współczesna kultura masowa?

Opublikowano Czytelnia | Otagowano , , , , | 4 komentarze

Zapraszamy na promocję nowej książki Poetyckiej „Pięć sezonów intymności” Barbary Marii Rusteckiej: 22 marzec 2017 r. o godz 17:00 w Domu Literatury, Krakowskie Przedmieście 87/89

Obrazek | Opublikowano by | Otagowano , , , , | Dodaj komentarz

Taki był Branko Ćirlić…. Będzie nam go brakować….

Branko Ćirlić (Branislav Branko Ćirlić, ur. 8 lipca 1916 w Pirocie w Serbii, zm. 9 marca 2017) – serbski slawista i tłumacz.

Studiował leśnictwo na Uniwersytecie Belgradzkim oraz polonistykę  na Uniwersytecie Warszawskim (1938). Od 1946 r. mieszkał w Polsce. Był m.in.  korespondentem radia i prasy  jugosłowiańskiej, wykładał na slawistyce Uniwersytetu Łódzkiego. publikował także recenzje w „Nowych Książkach”.

Tłumaczył zarówno z serbskiego na polski, jak i z polskiego na serbski. Członek Związku Literatów Polskich.

W 2011 został odznaczony Złotym Medalem Zasłużony Kulturze Gloria Artis.

 

Branko Ćirlić

 

Na tamtym świecie

Od dawien dawna,

Jak świat światem

Człowiek się rodzi i żyje,

Kocha i pracuje

Sto i więcej lat.

Są motyle,

Które rodzą się, kochają i umierają –

/Nie pracują!/

W ciągu jednego dnia.

Pewnego dnia

Człowiek i motyl

Odejdą z tego świata.

Rzecz naturalna!

Ja również odejdę,

Bez bólu i płaczu.

Jeśli już muszą być łzy,

Niechaj będą z radości.

Wyruszam w daleką drogę – do raju:

Tam, na tamten świat!

Używać będę co niemiara.

Naszanuję się rodziców.

Namiłuję ukochanej.

Naczytam się nieprzeczytanych książek.

Nagadam się z przyjaciółmi.

Przy zakąsce z ostrego sera,

Pieczonych papryk z czosnkiem,

W oliwie oliwkowej i w occie winnym,

Zakrapianych monasterską śliwowicą.

W odpowiednim czasie

Pić będę serbskie wina

/smakując je umiarkowanie/:

Smederewskie, koloru złota i bursztynu,

Kosowskie, czerwone jak piwonie,

Prokupackie, czarne jak smutek,

Župskie, rumiane jak policzki dziewczęce.

Napatrzę się rajskiego piękna,

Nachodzę się po górach,

Od południa do północy.

Tu: Šar Planina i Prokletije,

Kopaonik i Goč,

Tam: Góry Homolskie,

Deli Jovan i Miroč,

Babina Glava i Babin Zub.

Stara Planina i Midžor,

Sucha i Wołoska Góra.

Czasem zejdę w dół –

W kotliny i doliny,

By przyjrzeć się temu pięknu

Z dołu.

 

***

Zaczekaj, bracie,

Tego wszystkiego tu nie ma –

W tym niebiańskim świecie.

To jest tam na dole, na Ziemi,

Na tamtym świecie – w Serbii!

 

A cóż mi to za raj,

Gdy nie ma Serbii!?

 

 

Opublikowano Czytelnia | Otagowano | Dodaj komentarz